środa, 10 kwietnia 2013

patriotyzm

jadąc samochodem z angielskiego:
- mamusiu, a czy wiesz jaki jest znak warszawy?
- jaki?
- syrenka
- to fakt, a skąd wiesz?
- w przedszkolu uczyliśmy się

sprawdzając obszar nauki sprawdzam:
- a co jest znakiem wrocławia?
- krasnal - bez wahania odpowiada Adel

teraz to ona kontynuuje:
- mamusiu a czego flagą jest takie niebieskie ze złotymi gwiazdkami dookoła
- europy - oddycham z ulgą, że udało mi się odpowiedzieć na trudne pytanie
- a ile jest tych gwiazdek? - kontynuuje Adel
- ..? - no to wpadłam

za to już w domu wspólnie śpiewałyśmy sobie hymn naszego kraju:
- marsz, marsz dąbrowski...!
 wyśpiewywała Adel przygotowując przyjęcie dla lwa i misia:)

to chyba początek patriotycznej nauki, z jaką nasze dziecko będzie spotykało się przez najbliższe 14 lat swego życia. i dobrze:)

wtorek, 9 kwietnia 2013

zimowo


ponieważ wiosna jednak jeszcze nie chce nadejść w tym roku, spokojnie może być jeszcze o marcowych nartach:)
Adel z wyjazdu na wyjazd robi postępy - tym razem zaczęła jeździć na krawędziach, co przydało się po powrocie do zaimponowania przed chłopakami w przedszkolu: "mamusiu, jak się zapytałam czy Marcin jeździ na krawędziach, to powiedział, że nie jeździ"
w przyszłym roku może być trochę trudniej, bo mamy już kupione narty o blisko 30 cm dłuższe, więc będziemy się profesjonalizować:)
generalnie: jeżdżenie Adelce idzie super:)




w przerwie lunchowej należy skontrolować teren


 
nie można też pominąć miejsc przygotowanych specjalnie dla dzieci



no, ale huśtanie jest z tego całego jeżdżenia zdecydowanie najfajniesze:)





poniedziałek, 8 kwietnia 2013

basen

w sobotę Adelka rozpoczęła kurs pływania
fajnie - 12 dzieciaków, 3 instruktorów, klimat profesjonalnej nauki, ale poprzez zabawę, tworzenie atmosfery zespołu, który ma coś razem zrobić, jakieś elementy rywalizacji sportowej (na razie na poziomie "kto najszybciej dotoczy nosem piłeczkę z punktu a do b:)

myślę, że to fajny pomysł zapisać Adel na zajęcia sportowe:)
no i może w La Pieve we wrześniu będzie już umiała pływać?


piątek, 15 marca 2013

instagram

też mi się udzielił światowy trend;)
dzisiaj więc zdjęcia w stylu retro:)


ładne, prawda?




czwartek, 14 marca 2013

zagadki

Adelka lubi się bawić w zagadki, szczególnie gdy jedziemy długo samochodem

- mamusiu, co to jest puszyste, mruczy i jest wariatem?
- ...
- tropka!


i jeszcze zagadka sprzed dwoch miesięcy:

- mamusiu, co ma pięć rogów i często wisi na stajence?
- ????
- gwiazda betlejemska!

środa, 13 marca 2013

uczucia

- a wiesz, mamusiu, że ja cie bardzo kocham i nie chcę się z tobą nigdy rozłączyć. i nawet jak będę mamą, to będę tu mieszkać.
- tak? no to fajnie, córeczko...
- a może kiedyś przygarniemy jakieś dziecko, któremu umarli rodzice?
- chciałabyś?
- tak, będę miała wtedy koleżankę. albo kolegę.

piątek, 1 lutego 2013

narty

w grudniu byliśmy na nartach
pogoda narciarska nam się bardzo udała - kupa świeżego śniegu, słońce i lekki mróz
lepszej grudniowej pogody nie można sobie wymarzyć

plan mieliśmy taki, by nauczyć Adel jeździć na nartach - w 2011 co prawda jeździła już trochę, ale raczej "na krechę", bez hamowania i zakrętów; tym razem wiek był już bardziej odpowiedni do świadomej nauki

i tak wiadomo, że najlepsze jest to co
po nartach, czyli kopanie w śniegu:)
pierwsze dwa dni nie były łatwe (szczególnie, że przypadkowo rozpoczęliśmy pierwszego dnia od czarnej trasy), Adel trochę marudziła i nie bardzo potrafiła zastosować nasze wskazówki; przełom nastąpił trzeciego dnia, gdy oddaliśmy ją na godzinę do włoskiego, miłego instruktora, który uczył ją pługa i zakrętów "scyzorykiem", wsadził ją również samą na talerzyk

i nagle, kolejnego dnia po południu, Adel "zaskoczyła" - nagle zrobiło się "klik" i Adelka zaczęła dobrze hamować, rozumieć na czym polega skręcanie, dostosowywać prędkość, postawę do nachylenia stoku, po prostu rozumieć na czym to polega:))
i tak już było do końca: "mamusiu ja jeszczę chcę jeździć" towarzyszyło nam do końca wyjazdu
nasze niby niesportowe dziecko, okazało się świetnym i odważnym narciarzem, niejednokrotnie zjeżdżającym z wcale niełatwych stoków:)
hurra!! fajnie mieć poczucie, że komuś dalej przekazało się coś fajnego:)


madonna di campiglio, ostatni dzień wyjazdu:)